Wspomnienia z pobytu w Sydney
Kategorie: Wszystkie | Sydney
RSS
czwartek, 29 marca 2007
Ostatnie dni w City

wiecej zdjęć tutaj

To już nasze ostatnie spacery po Sydney. Malwina dzisiaj też jest z nami. Spotykamy sie pod Cook & Phillip Centre. Basenowo-fitnesowym centrum obok Hyde Park. Jedziemy razem na Milsons Point. Robimy tam kilka zdjęć i przez Harbour Bridge wracamy do City. Po drodze wstępujemy na południowy Pylon mostu. Po zejściu dochodzimy do Circular Quey a potem promem do Darling Harbour. Na lunch sushi a potem juz wracamy do Parramatta. Z Jackiem i Lisą idziemy na kolacje do Bowling Club Rose Hill

środa, 28 marca 2007
Z Bondi Beach na Coogee Beach

wiecej zdjęć tutaj

Dzisiaj ruszamy do Bondi Junktion. Iwonka z Lisa idą na zakupy. Ja z Malwina ruszamy na widokowaścieżkęzBondi Beach na Coogee Beach. Zaczynamy z południowego skraju Bondi Beach najsłynniejszej plazy Sydney. Wąska ścieżką biegnąca góra klifu idziemy wzdłuż brzegu mijając kolejno Mackenzies Point a potem Tamarama Beach i Bronte Beach. Na końcu Bronte Beach jest wykuty w skale basen zasilany wodą z oceanu. Fale przelewaja sie przez granice basenu powodując zasilanie i wymiane wody w basenie. Urządzamy tam sobie krótką kapiel w morskiej wodzie. Potem dalej idziemy w kierunku na Shark Point mijając po drodze cmentarz Waverly Cemetery. W Clovelly Bay gdzie zamierzalismy sie wykąpać jest zbyt dużo śmieci i rezygnujemy z kapieli. Za cyplem próbujemy wejść do Gordons Bay, ostatniej zatoczki przed Coogee Beach. Plaża nie jest równieżzbyt zachęcająca, czasu mało więc wracamy autobusem na Bondi Junktion. Wszyscy razem idziemy n sushi do Sushi-G-Round. Do wyboru-do koloru różnego rodzaju sushi. każde za tą sama cenę. Na końcu liczą tylko ilość zdjętych talerzyków i wg tego liczą koszt lunchu. A na koniec jeszcze lody.

wtorek, 27 marca 2007

wiecej zdjęć tutaj

Dzisiejszy dzień spędzamy z Malwiną Bukszowaną jedyną, najlepszą reprezentantką Polski w pływaniu długodystansowym na Mistrzostwa Świata w Melbourn. Przyleciała z Melbourn na trzy dni do Sydney. Dziś jest z nami. Za kilka dni wraca do kraju aza dwa tygodnie bierze udział w zawodach o Puchar Świata w Dubay. Wiecej o Malwinie znajdziesz na: http://www.bukszowana.pl Odbieramy Malwinę na Domestic Airport i robimy spacer przez najbardziej ulubione przez nas miejsca w centrum miasta. A wiec z Central Railway Station do Hyde Park, potem do Royal Botanic Garden - tam nigdy nie ma za duzo czasu i w końcu do Sydney Opera House i na Circular Quai. Zabrakło nam czasu na TheRock i na Darling Harbour. Bardzo miły dla nas wszystkich dzień kończymy lodami w różnych smakach.

Pozdrowienia od Malwiny dla wszystkich którzy tu zaglądają.

 

 

Rowerem do Bicentennial Park

Dzisiaj trochę luzu. Rano robimy krótki spacer bocznymi spokojnymi uliczkami Parramatta na zabytkowy cmentarz. Potem rowerem ruszam do Olimpic Park i przejeżdzam przez Bicentennial Park. Dobrze że nie wybraliśmy się tutaj pieszo. Warto zobaczyć zaroslai las mangrowcowy ale jakna piesza wycieczkę na pewno zbyt wiele kilometrów astosunkowo mało atrakcji. Rowerem jak najbardziej. Powrót utwierdza mnie jeszcze raz w totalnym bałaganie ścieżek rowerowych. Raz szerokie podzielone pasem na jazde w przeciwnych kierunkach, a za chwilę wpadam na ruchliwą jezdnię i nie wiadomo gdzie prowadzi ścieżka. Jeszcze innym razem ze spokojnej scieżki prowadzącej brzegiem rzeki, po przejeżdzie przez most wpadam na smierdząca spalinami ruchliwą ulicę gdzie wypełnione śmieciami i pokruszonym betonem tiry mijają mnie wystraszonego czy ta drogę przeżyję bez szwanku.

kilka zdjęć tutaj

poniedziałek, 26 marca 2007
Weekend nad oceanem

więcej zdjęć tutaj

Na weekend jedziemy nad ocean do Hawk Nest około 200 km od Parramatta. Poprzedniego dnia wieczorem jesteśmy na kolacji u Wandzi i Wieśka. W piatek wyjeżdżamy około 18 i późnym wieczorem, już jest całkiem ciemno dojeżdzamy na miejsce. Z samego rana idziemy na plażę zbierać małże. Jest jednak odpływ i nic nie znajdujemy. Zbieramy za to muszle. W czasie całego dnia kilka razy jestesmy na oceanem i kapiemy się. Można wejść tylko do pasa, wielkie fale nie dają szans na pływanie. Upał i słońce w południe nie pozwalają na wyjście z domku. Po południu szykujemy grilla w specjalnie przygotowanym i udostepnionym do ogólnego uzytku ogródku. Grill elektryczny opłacany przez miasto. A wieczorem znów kapiel w oceanie. Niedziela niestety deszczowa i każde wyjście na plażę kończy sie powrotem w deszczu. Ale jest ciepło i w czasie spacerów po plaży kompletujemy zbiory muszelek.

piątek, 23 marca 2007
Gorące pozdrowienia z upalnego Sydney

Gorące Serdeczne Pozdrowienia z Sydney 

Przesyłamy Wam Wszystkim Gorące i Serdeczne pozdrowienia z upalnego pieknego Sydney.

Kolejny dzień naszego biegania po różnych ciekawych zakątkach Sydney. Wybraliśmy się na spacer przez Harbour Bridge. Za niewielką opłatą, można wejść na południowy pulon mostu. Stamtąd z 87m nad poziomem wody, przepiękny widok na całe Sydney.  Specjalne oznaczenia pozwalają zidentyfikować każdy ważniejszy budynek i każde istotne miejsce. Po przejściu mostu z Milsons Point najpiekniejsze widoki na City.

Zapraszamy Was do oglądnięcia tych przpięknych miejsc choć w taki sposób.

Tutaj więcej zdjęć.

03:26, pima-pm
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 marca 2007
Maritime Museum i The Rocks

Maritime Museum wiele ciekawostek związanych z zasiedleniem Australii. Jeden z najwiekszych jachtów po którym oprowadza nas jego były użytkownik - dzis woluntariusz w muzeum. Informacje o żaglowcach, statkach wycieczkowych i marynarce wojennej. Ale wejście na dawne statki i okret podwodny oraz na replikę żaglowca Endeavour którym James Cook dopłynął do Australii. Niestety poza wolnym wstepem do muzeum wejście na każdy inny obiekt jest za oddzielną opłatą około 10-20 $.

Po zwiedzeniu muzeum, sushi lunch a potem idziemy na spacer do dzielnicy The Rocks. To najstarsza dzielnica Sydney. Dziś opanowana przez sklepiki z pamiątkami, artystów, puby i restauracje. W pobliżu jest południowy pylon Harbour Bridge.

wtorek, 20 marca 2007
Wycieczka do Olympic Park

tutaj kilka zdjęć

Zaczynamy od wycieczki do Olympic Park. Wielkie i piękne z zewnątrz hale sportowe. Niestety nic nie widzimy. Wszędzie wstęp płatny $10-25 za osobę. Poza tym to wielka betonowa pustynia. Drzewa jeszcze niewielki i przy wczorajszym upale można tam wyzionąć ducha pomimo dostepu do wody na każdym kroku. Szybko stamtąd uciekamy do centrum. Tam juz chłodniej. I jak zawsze ciągnie nas do Hyde Park z pieknymi olbrzymimi fikusami i do Royal Botanic Garden. A wieczorem idziemy z Jackiem do Irish Pub w Parramatta.

poniedziałek, 19 marca 2007
Rowerem do Horslay Park

więcej zdjęć tutaj

Po wczorajszych atrakcjach spokojniejszy dzień. Rowerowa wycieczka do Horsley Park. Poza terenem zadudowanym, ścieżki rowerowe wyglądaja zupełnie przyzwoicie le w mieście czesto trzeba przepychać się między samochodami. Na miejscu dawnego kanału zasilejącego Sydney w wodę dziś jest ścieżka rowerowa. Dzisiaj woda transportowana jest trzema 1,8m rurami.

niedziela, 18 marca 2007
Śniadanie na Sydney Fish Market

Tutaj trochę zdjęć

Dzisiejsza niedzielę zaczynamy śniadaniem na Fish Market. Owoce morza - pycha. Potem spacer w kierunku Harbour Bridge. Najstarsza dzielnica Sydney - Rocky. Dzisiaj mekka artystów. Sydney świętuje dzis 75 lecie mostu. http://ourbridge.com.au Wszedzie widac ludzi w żółtych czapeczkach - to ci którzy już spacerowali przez most. My zwiedzamy kiermasz pod mostem a potem jedziemy kolejką Monorail. Troche jestem zawiedziony. Krótko, szybko a widoki nie takie jak sie spodziewałem. Poza tym zamknięte okna przez które niema jak robić zdjęć. Jedziemy na wieżę TV - Sydney Center Tower. Najwyższa na całej południowej hemisferze. Z wiezy wspaniałe widoki na całe Sydnej. http://www.sydney.com.au/sydney_tower.htm. Kupując bilet na wieżę dostajemy od razu bilet na krótką podróż filmową przez Austaralię. Podczas krótkiego filmu pełno atrakcji - fotele pochylają się w różnych kierunkach dodając autentyzmu obserwowanym scenom.

W końcu spacermostem z North Sydnej na południe. Pomimo późnej już pory jest ciągle wielki ruch. Setki i tysiące ludzi idzie przespacerować się mostem. Poniewaz jest juz wieczór i robi sie ciemno wszyscy dostaja pomarańczowe czapeczki ze światełkiem. W rezultacie cały most i dojścia zalane są morzem światełek. O 9 wieczorem pochód trwa nadal. Nigdzie na moście nie widac nikogo podchmielonego. Żadnych kubeczków papierów czy śmieci. Tysiące rozradowanych ludzi spaceruje z północy na południe. Nigdzie nie widać i nie słychać wrzeszczących wyrostków. Taka sama atmosfera panuje póżniej przy Opera House. Tysiące ludzi. Spacerujących i siedzących przy wystawionych z kawiarń i restauracji stolikach. Ogromna mieszanina postaci z całego świata. Bez śmieci, bez wrzasków, bez hołoty. Czy my kiedys tego doczekamy?

 

 

 
1 , 2